Mindfulness w praktyce: opowieść o tym, jak zacząć zmianę od jednego kroku.
W jednej z górskich wiosek w Japonii żył stary rzemieślnik, znany z tego, że tworzył najlepsze sandały w okolicy. Ludzie przychodzili do niego z daleka, bo jego sandały wytrzymywały lata, a chodzenie w nich było jak powrót do domu.
Niektórzy mówili, że to magia. Inni — że sekret tkwi w materiale. Jeszcze inni — że w technice szycia.
Pewnego dnia młody chłopak zapytał go wprost:
„Mistrzu, jak to możliwe, że Twoje sandały są takie wygodne? Czy masz jakiś sekret?”
Rzemieślnik uśmiechnął się tylko i odpowiedział:
„Nie szyję sandałów. Ja odtwarzam kroki.”
Chłopak nie zrozumiał. Starzec poprosił go, by stanął boso na ziemi.
„Powiedz mi, co czujesz pod stopami?”
Chłopak wzruszył ramionami.
„Nic szczególnego. Ziemię.”
Rzemieślnik skinął głową.
„Właśnie. A większość ludzi nawet tego nie czuje. Patrzą daleko przed siebie, biegną, planują, porównują się, gonią. Tymczasem ja zaczynam od tego, co jest najbliżej. Od miejsca, gdzie człowiek naprawdę dotyka świata.”
Po chwili dodał:
„Jeśli nie wiesz, gdzie stoisz, żaden krok nie zaprowadzi Cię tam, gdzie chcesz dojść.”
Ashimoto o mitsumeru – spójrz pod swoje stopy.
***
Ta historia wraca do mnie często, zwłaszcza w momentach, gdy życie przyspiesza, a ja zauważam, że tracę kierunek.
W pracy z uważnością widzę to często, sama również tego doświadczam: chcemy „iść dalej”, zanim w ogóle poczujemy, gdzie jesteśmy. Chcemy zmiany, ale nie mamy kontaktu z miejscem startu. Chcemy spokoju, ale nie zauważamy napięcia w barkach. Chcemy jasności, ale nie widzimy, że stoimy w obłoku pyłu wznieconego przez pośpiech. Wypatrujemy przyszłości, spoglądamy za siebie, pomijając spojrzenie “pod nogi”. A stopy tak mocno wiążą nas z ziemią. Nie bez powodu lękamy się “stracić grunt pod nogami”…
Uważności i zmiana zaczynają się dokładnie tam, gdzie zaczynał rzemieślnik — od kroku, który już jest, od ziemi pod stopami, od chwili obecnej.
Nie od planów, nie od wizji, nie od „powinnam” i nie od “na pewno się wydarzy…”, tylko od tego, co jest najbliżej.
To może być dobry moment, by zatrzymać się na chwilę i zapytać:
Co czuję pod stopami?
Na czym naprawdę stoję?
Jaki może być mój pierwszy, najbliższy krok — nie ten idealny, tylko ten najprostszy, możliwy?
